Konferencja o doświadczaniu winy

IMG_20160319_1023221  IMG_20160319_140209  IMG_20160319_131051  IMG_20160319_131033  IMG_20160319_131023  IMG_20160319_102307  IMG_13061  IMG_12971
[galid=”5″]

19 marca odbyła się interdyscyplinarna konferencja naukowa pt. „Uzdrawiające doświadczenie winy w psychoterapii i spowiedzi”, organizowana przez Specjalistyczną Poradnię Psychologiczną Pracownię Dialogu z Warszawy i Klasztor Dominikanów. Prelegentami byli eksperci na co dzień zajmujący się tą tematyką, tj.:

Jon Frederickson – superwizor, psychoterapeuta i wykładowca uniwersytecki, autor ponad 20 publikacji z zakresu psychoterapii psychoanalitycznej i krótkoterminowej psychoterapii psychodynamicznej, ekspert w dziedzinie psychoterapii ISTDP.
 Łukasz Kubiak – dominikanin, absolwent teologii na Papieskiej Akademii Teologicznej. Szkolił się w zakresie terapii indywidualnej, grupowej, rodzin i par w Laboratorium Psychoedukacji. Ukończył dwuletni kurs wstępny ISTDP  oraz 3-letnie zaawansowane szkolenie „Core Training” ISTDP.
Tomasz Gaj – dominikanin, absolwent psychologii w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej oraz teologii na Papieskiej Akademii Teologicznej. Ukończył szkolenie w zakresie terapii indywidualnej i grupowej w Laboratorium Psychoedukacji, dwuletni kurs wstępny ISTDP oraz 3-letnie zaawansowane szkolenie „Core Training” ISTDP.
Michał Paluch OP – wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie i Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów w Krakowie, dr teologii (Uniwersytet Fryburski, 2001) i dr hab. filozofii (IFiS PAN, 2013).

Mówcy rozważali temat winy zarówno pod względem duszpasterskim jak i psychoterapeutycznym. Niniejszy artykuł jest próbą streszczenia najważniejszych wątków, które zawierały wystąpienia poszczególnych wykładowców.

Jako pierwszy wystąpił Michał Paluch. Pokazywał uczestnikom chrześcijańską perspektywę doświadczania winy jako daru. Daru, by zachować swoje człowieczeństwo. Wina (stan) wynika z faktu zaistnienia grzechu (akt). Biblijna narracja pomaga człowiekowi uznać grzech i winę. Pokazuje też, że nie jest na grzech i winę skazany, że można coś z tym zrobić. To, co kluczowe, to wzięcie odpowiedzialności: „Tak, to ja. To była moja decyzja. Moja wina.”. Wypieranie się winy to największy duchowy problem ludzkości. Znany filozof Kant powiedział, że ludzka wina to coś najbardziej osobistego. Wina wiąże się też z odpowiedzialnością, z konsekwencjami. Biblijna perspektywa pokazuje wyraźnie, że człowiek nie zostaje sam z problemem winy i ich konsekwencji. To Chrystus, niczym starotestamentowy go’el, sam pozostając bez winy za wyrządzone zło, przejmuje odpowiedzialność za nią – musi podjąć zaproponowane przez stronę poszkodowaną zadośćuczynienie. Tym właśnie jest dobrowolna, czyniona z miłości śmierć Jezusa na krzyżu. Mowa, tu o „przyjęciu przez Chrystusa konsekwencji cielesnych wynikających z grzechu wspólnego całej natury ludzkiej w Adamie (a więc śmiertelności, głodu, pragnienia itd.), ale bez przyjęcia samego grzechu, i co za tym idzie, winy” (za św. Tomaszem). Powód takiego ujęcia będzie oczywisty: przejęcie winy bądź grzechu nie pomagałoby w dziele zbawienia – wyzwalania się od grzechu i winy. Właśnie dlatego, że Jezus jest bez grzechu i winy może Bogu w wolności z miłości powiedzieć całym sobą TAK.”
„Chrześcijańska nauka o grzechu i przebaczeniu została na rozmaite sposoby zakwestionowana w świecie nowożytnym, co owocowało czasem kontestacją winy jako takiej. W świecie, który zaczął tracić wiarę w Boga, wierząc przy tym bezkrytycznie w naukę, wydawało się, że wina jest rodzajem toksycznego fantomu ludzkiej wyobraźni, który należy zracjonalizować i przekroczyć. Albo człowiek, będąc pionkiem w grze niezależnych od siebie przyczyn, jest poddany konieczności i nie jest wolny – winę należy wtedy sprowadzić do wyniku oddziaływania genów bądź środowiska, albo człowiek ma szansę na wolność, ale wina nakłada mu kajdany – winę należy wtedy filozoficznie (F.Nietzsche) bądź psychologicznie (Z. Freud) rozbroić.” Michał Paluch cytuje tu fragment wypowiedzi filozofa Leszka Kołakowskiego:
„…zdolność do poczucia winy jest warunkiem bycia człowiekiem. Ta zdolność czyni nas istotami ludzkimi, mówi Księga Rodzaju, i słusznie. Słusznie dlatego, że nie mamy żadnej znajomości dobra i zła, jeśli nie odczuwamy ich w sobie; tak więc doświadczać zła jako stanu własnej duszy to czuć się winnym. Jeśli nie umiemy czuć się winni, nie jesteśmy zdolni do odróżniania dobra od zła. Nieumiejętność czynienia tego odróżnienia byłaby dla ludzkości samobójstwem.”
(Cytowane fragmenty zostały zaczerpnięte z: „Wina jako dar? Kilka teologicznych obserwacji”. Michał Paluch OP. Tekst ten, wraz z prezentacją, został w całości dołączony do niniejszego artykułu jako załącznik).
Prezentacja
Materiały

Kolejnym prelegentem na konferencji był Jon Frederickson, uznany autorytet z dziedziny psychoterapii ISTDP. Definiuje on winę jako ból, który odczuwamy, gdy zranimy kogoś, kogo kochamy. Wina jest centralnym elementem naszego człowieczeństwa. Kochamy ale i ranimy tych, których kochamy. Odczuwamy wtedy winę. Ona nam nie szkodzi – wręcz przeciwnie, uzdalnia nas i motywuje do zadośćuczynienia, do naprawiania naszych relacji. Wina jest więc czymś, co trzeba przeżyć, czymś, co jednoczy nas z prawdą, a nie czymś, z czego trzeba się wyleczyć. Czasami ta wina to najzdrowsza część danej osoby, pokazująca, że jest w niej miłość, zdolność do kochania. Kiedy pacjent jest w stanie zmierzyć się ze szkodą, którą wyrządził, wtedy może zacząć się proces zdrowienia. Natomiast pozbywanie się winy to wręcz zbrodnia przeciwko duszy. Skutkuje to licznymi problemami w doświadczaniu siebie i innych. Jednym z nich jest samokaranie. Jest to mechanizm obronny stosowany po to, aby unikać doświadczania winy jako czegoś uzdrawiającego. Jak rozróżnić winę od samokarania? Odczuwając winę rozpoznaję krzywdę i wyciągam rękę aby przeprosić. Pytam, jak mogę naprawić krzywdę, którą sprawiłem w naszej relacji. Wina mobilizuje do zadośćuczynienia, do naprawy tej relacji. Samokaranie zaś paraliżuje. Zaczynam unikać tej osoby i zaczynam stosować samoobwinianie jako substytut tego, że usłyszę i zobaczę daną osobę jako zranioną przeze mnie, unikam spotkania z osądem, na który zasługuję. Wybieram łatwiejszy mój osąd zamiast spotkania z jej osądem. Boimy się prawdy w nas samych, że zraniliśmy kogoś, kogo kochamy, dlatego unikamy spotkania twarzą w twarz. Opisujący sytuację terapeuta mógłby powiedzieć: ”Zamiast zmierzyć się z nią i winą wobec niej odwracasz się od niej, pozostawiając ją w bólu. Zamiast tego obwiniasz siebie samego, ale to jej nie pomaga”. I dalej: „Nie chcesz aby cierpiała, ale uciekając w samoobwinianie unikasz przeproszenia jej, co by zakończyło jej cierpienie”. „Wina, którą czujesz teraz jest znakiem, że masz serce, że nadal ją kochasz. I pytanie czy posłuchasz teraz swojego serca.”

Wina to najbardziej bolesne uczucie, dlatego próbujemy jej uniknąć, nawet podczas spowiedzi. Wina jest bolesna, bo fałszywe „ja” zostaje przybite do krzyża prawdy. Mamy jakieś wyobrażenie jakimi chcieliśmy być a obok stoi prawda w postaci naszej winy. Wina wypiera fałsz, pozostaje to, co prawdziwe. Pozostaje człowiek – ty i ja – ci, którzy kochają i ranią tych, których kochają i naprawiają szkody, które wyrządzili. I znów możemy wyobrazić sobie słowa terapeuty: „Możesz zaprzeczać, ale nie możesz porzucić prawdy. Ta wina jest jak cień, który będzie za tobą podążał. Będziesz żył uciekając. Dlaczego chcesz w ten sposób przedłużać swoje i jej cierpienie? Jak długo będziesz żył uciekając przed swoim cierpieniem?”.
Zaprzeczanie i samoobwinianie to nie jedyne problemy w doświadczaniu własnej winy. Problem pojawia się wtedy, gdy dana osoba nie wykształciła w sobie jasnych zasad moralnych i obawia się tylko osądu ze strony innych (wg teorii Anny Freud jest to faza wstępna rozwoju moralnego). Inny problem to tzw. pseudo przeprosiny. Jest to taki pokaz samokarania. Osoba przepraszająca skupia się na sobie, na swoim cierpieniu, na swojej niedoskonałości a nie na osobie przepraszanej. Przekaz brzmi: „proszę cię, abyś to ty naprawił mnie, abyś to ty pomógł mi”, i w ten sposób uciekam od winy. Kolejny problem z winą to projektowanie jej na innych. Osoba czuje się źle w kontakcie ze swoim sumieniem i usuwa to z siebie, projektuje to na innych i wtedy źle czuje się w kontakcie z innymi. Pojawia się osądzanie innych. Udaję, że ja nie jestem tym niedoskonałym człowiekiem, który rani. Ja osądzam ciebie i nie cierpię dłużej z powodu własnego samosądu. Nie muszę już konfrontować się ze złem, które uczyniłem. Osądzając innych twierdzimy, że znamy drugiego człowieka. A tak naprawdę każdy człowiek pozostaje dla nas tajemnicą. Poznajemy go przez całe życie. Każdy człowiek zawsze będzie większy od wyobrażeń w naszej głowie. Nawiązywanie relacji sięga istoty człowieczeństwa. Jeśli próbujemy dopasować kogoś do naszych osądów, nigdy nie spotkamy istoty drugiego człowieka. Czy da się kogoś poznać? Nie, ale można kogoś przyjąć.
Głównym zadaniem terapeuty pomagającego komuś w uznaniu i przeżyciu jego winy jest wskazywanie kłamstw, które dana osoba wypowiada (też sobie samemu) i powtarzanie prawdy. Zakładamy, że ma on nieświadomą tęsknotę za tym, aby połączyć się na nowo ze swoją prawdą. Terapeuta stara się mobilizować w pacjencie jego miłość do prawdy. Dąży do tego, aby pacjent spotkał się ze swoją winą najgłębiej jak się da. Dlatego pyta o szczegóły. Im głębiej pacjent doświadczy swojej winy, tym bardziej będzie uleczony z różnych mechanizmów obronnych przed winą.
Łukasz Kubiak i Tomasz Gaj w swoim wystąpieniu skupili się na doświadczaniu winy jako otwarciu serca na miłość. Wskazali na dwie pułapki, w które może wpaść spowiednik bądź psychoterapeuta – obwinianie i usprawiedliwianie. Obie postawy nie służą dobremu doświadczaniu winy. W jej doświadczaniu ważne są 3 elementy: prasumienie, czyli wewnętrzny kompas, który zachęca nas do czynienia dobra i unikania zła, sumienie w postaci osądu naszego rozumu oraz emocjonalne doświadczanie winy. Ważna jest spójność, zgodność pomiędzy tymi elementami. Prelegenci, za Katechizmem Kościoła Katolickiego podkreślali przewodnią rolę żalu za grzechy w sakramencie spowiedzi. Głęboki żal skutkuje zaś postanowieniem poprawy i zadośćuczynieniem. Katechizm definiuje żal za grzechy jako „ból duszy i znienawidzenie popełnionego grzechu z postanowieniem niegrzeszenia w przyszłości”. Rozróżnia się żal doskonały (tzw. serdeczny), czyli żal z miłości od żalu niedoskonałego, motywowanego lękiem. Analizując scenę biblijną rozmowy Jezusa z Piotrem po zmartwychwstaniu, czyli po tym, jak Piotr trzy razy zapiera się Jezusa, widzimy jak pojawia się w nim wina wynikająca nie z czynienia presji na nią właśnie (czyli obwiniania), ale z presji na miłość, na relację. Mówiąc o tematyce winy możemy też wyróżnić zdrową winę oraz neurotyczne poczucie winy. Ta pierwsza mobilizuje do naprawy, polepszenia relacji z innymi. Jest realistyczna, dotyczy czegoś, o się komuś wyrządziło. Osoba winna jest niezadowolona z tego, co zrobiła ale nie atakuje całego swojego „ja”. Zwykle wina znika po jej prawdziwym doświadczeniu i jakimś zadośćuczynieniu. Neurotyczne poczucie winy zaś prowadzi do bezradności i wycofania z relacji z osobą skrzywdzoną, zaczynamy stosować samoobwinianie, wina rozlewa się na całe „ja”, ciągle siebie torturujemy i nie poprawia się nam. Nie chcąc doświadczać winy zaczynamy stosować różne jej atrapy, czyli obrony zniekształcające rzeczywistość. Przykładowo może to być samokrytyka i zadręczanie się, podważanie i wątpienie w siebie, ciągłe wracanie do starych grzechów i podważanie ich przebaczenia.

Konferencja zakończyła się debatą i pytaniami ze strony audytorium do wszystkich prelegentów. Tu ciekawą ideą podzielił się Jon Frederickson mówiąc o rozróżnieniu pomiędzy bólem (pain) a cierpieniem (safering). Wszystko co mamy stracimy czy to przed czy w momencie śmierci. Tak więc ból jest elementem wpisanym w życie ludzkie. Staramy się unikać bólu przez stosowanie mechanizmów obronnych. To z kolei odrywa nas od prawdy i prowadzi w stronę kłamstw, które mówimy sobie samym, co z kolei skazuje nas na cierpienie.
Tematy poruszane przez prelegentów na konferencji stanowią cenną inspirację zarówno do rozwoju osobistego jak i zawodowego. Wskazują na wagę dobrego doświadczania winy w naszym życiu, motywują do stawania w prawdzie w atmosferze miłości. Bardzo cenna inicjatywa!

autorzy tekstu i zdjęć: Renata Gehrke, Agnieszka Kamińska Pomorski Ośrodek Intensywnej Krótkoterminowej Psychoterapii Dynamicznej (ISTDP)